fbpx

 

- To niekonsekwencja. Od Premiera i ministrów odpowiedzialnych za ekonomię słyszymy o konieczności wspierania przedsiębiorców w tym trudnym gospodarczo czasie, a drudzy dzień później ogłaszają wdrożenie podwyżki płacy minimalnej, która w oczywisty sposób podwyższa koszty stałe przedsiębiorców – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Jesteśmy zwolennikami tego, by nasi pracownicy zarabiali jak najwięcej, ale to wszystko musi być regulowane z rozsądkiem i uwzględnieniem realiów rynkowych. Rząd podnosi płacę minimalną, a wiele firm nie będzie miało z czego tych podwyżek wypłacać. Takie ruchy pogłębiają myśli o restrukturyzacji i pewnie w wielu firmach spowodują zwolnienia – dodaje Prezes Jarosław Tarczyński.

 

„Wiele osób może stracić miejsce zatrudnienia, bo kolejne zobowiązania finansowe będą pogrążać pracodawcę”

    Rządowe plany podnoszenia płacy minimalnej zakładały, że w roku 2021 osiągnięty zostanie pułap 3000 złotych brutto. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało pewną korektę – podwyżka wyniesie 200 złotych brutto do 2800 złotych miesięcznie, co oznacza 18,3 zł brutto za godzinę. Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie zdecydowanie opowiada się za tym, by wynagradzać pracowników adekwatnie do ich pracy. Jeżeli przedsiębiorstwo stać na podwyżki dla pracowników to należy to chwalić i doceniać. Niestety żyjemy w czasie kryzysu gospodarczego spowodowanego pandemią koronawirusa i musimy być świadomi z jak poważnymi problemami boryka się wiele firm. Wszelkie podnoszenie danin i zobowiązań może skutkować koniecznością zwolnień pracowników.

   - Nasze doświadczenia pokazują, że wiele firm robi co może, byle tylko nie zwalniać pracowników, nie tracić efektywności działania, by kontynuować działalność. Podwyżka płacy minimalnej w takiej sytuacji nie jest działaniem propracowiczym, a wręcz przeciwnie. Wiele osób może stracić miejsce zatrudnienia, bo kolejne zobowiązania finansowe będą pogrążać pracodawcę – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Jarosław Tarczyński. – Pracodawca musi tak regulować wynagrodzeniami, by zatrzymać kadry i specjalistów. Sztuczne podnoszenie płacy minimalnej w takiej sytuacji może doprowadzić tylko do pogłębiania się kryzysu finansowego w firmach. To nie jest odpowiedni moment, by wprowadzać takie regulację. Pamiętajmy, że podwyżki płacy minimalnej prowadzą zwykle do regulacji wynagrodzeń także na innych szczeblach, a na to przedsiębiorców obecnie nie stać – dodaje Prezes Jarosław Tarczyński.                                      

   Jak mówi Prezes Tarczyński przedsiębiorcy są bardzo niepewni jutra: - Wiadomość o podwyżce płacy minimalnej zbiegła się w czasie z informacjami np. o restrukturyzacji kopalń, o kolejnych problemach branży turystycznej, o zagrożeniu drugim lockdownem. Proszę o wyciągnięcie wniosków, czy to jest sprzyjający czas, by podnosić zobowiązania przedsiębiorców. Spodziewam się, że pracownicy są bardziej wyrozumiali dla pracodawców niż Rząd – mówi Prezes Izby.

 

Możliwy dylemat pracodawców: Wzrost płacy minimalnej czy ochrona zatrudnienia?

 - Podniesienie przez rząd płacy minimalnej to niebezpieczna gra – dodaje dr Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. - Dziś, z uwagi na panującą epidemię koronawirusa i jej wpływ oraz konsekwencje dla gospodarki stoimy raczej przed dylematem - Wzrost płacy minimalnej czy ochrona zatrudnienia? Należy bowiem pamiętać, iż najgorsze jednak wciąż przed nami. Spowolnienie gospodarcze w IV  kwartale 2020 r. i I kwartale 2021 jest nieuniknione nawet bez uderzenia drugiej fali pandemii COVID -19, a wszystko przecież wskazuje na to, że druga fala jednak nadejdzie. Dlatego działania rządu powinny skupić się na zabezpieczaniu istniejących miejsc pracy i kompleksowych programach ich ochrony. W tej sprawie należy zachować realizm i postępować racjonalnie – dodaje dyrektor Wolny.

    Przedsiębiorcy w tym trudnym okresie, nie dość że muszą odrabiać poniesione ogromne straty, a mają nienajlepsze perspektywy na najbliższe miesiące, to jeszcze podnosi się im koszty prowadzenia działalności. Za moment przestaną działać programy pomocowe w ramach Tarczy Antykryzysowej, więc przy spowolnieniu gospodarczym oraz wysokiej inflacji przedsiębiorcy będą zmuszeni szukać oszczędności.