
Ferie nad Bałtykiem. Jest lepiej niż w roku 2024
Ferie nad Bałtykiem. Jest lepiej niż w roku 2024
– Pomorze Zachodnie jest już kurortem całorocznym. Możemy pochwalić się tym, że turyści wybierają Świnoujście, Międzyzdroje, Kołobrzeg czy Rewal na wizyty turystyczne nie tylko na majówkę i sezon wakacyjny, ale także właśnie na ferie zimowe. Oczywiście sposób rekreacji jest wówczas zupełnie inny, większą rolę odgrywa standard hotelu, atrakcje związane z wypoczynkiem takie jak: basen wewnętrzny, sauna czy SPA. Turyści jednak lubią spacerować nad brzegiem morza zimą czy… morsować, co również bywa motywacją, by ferie spędzić nad morzem, a nie w górach – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Bałtyk przyciąga turystów zimą na krótkie city breaki
Ferie zimowe trwają Turnus zachodniopomorski zaczął się w miniony poniedziałek i potrwa do 17 lutego, ale inne regiony już miały okazję korzystać z zimowego wypoczynku.
Jak to się przekłada na statystyki hoteli w regionie? Z informacji Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie wynika, że obłożenie w hotelach, które czynne są w styczniu i lutym, czyli faktycznie najtrudniejszych miesiącach w roku dla nadbałtyckiej turystyki nie jest złe.
– Mamy przykłady kilku hoteli, które po sylwestrze na kwartał albo na dwa miesiące zawieszają działalność, bo rzeczywiście początek roku nad Bałtykiem jest zwykle trudniejszy niż inne miesiące, ale te hotele, które są czynne nie narzekają na brak gości, a nawet wręcz przeciwnie. Zainteresowaniem cieszą się bardziej luksusowe jednostki, wyposażone w SPA, centra odnowy biologicznej czy atrakcje rozrywkowe. Turyści z Polski spędzają ferie zimowe nad morzem licząc na mniejszy tłum, możliwość morsowania czy relaksu w strefie SPA – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
– Od lat zima nad morzem jest łagodna, a śnieg to już rzadkość. Nie dziwi więc, że tęsknota za prawdziwą zimą przejawia się w tym, że turyści wybierają kierunki górskie. Nie mniej część osób ceni sobie spokój nad morzem właśnie w okresie zimowym. Patrząc, że mimo braku śniegu jest co robić w Świnoujściu, a jod dostępny jest cały rok. Liczba zwolenników spędzania czasu inaczej niż na nartach będzie zadowalająca – mówi Kamil Pyclik, prezes oddziału Północnej Izby Gospodarczej w Świnoujściu.
Zimą wybieramy hotele, a nie apartamenty na wynajem
Przedsiębiorcy zajmujący się turystyką przyznają, że turystów jest więcej niż w roku 2024, ale styczeń i luty – nawet mimo ferii zimowych – to statystycznie czas, gdy turystów nad morzem jest najmniej.
– Ferie zimowe powodują, że widzimy więcej rodzin z dziećmi w hotelach. To zwykle pobyty 3-4 dniowe, czasem tygodniowe. Dominują turyści z regionów nieco oddalonych od morza, na przykład ostatnio miałem okazję rozmawiać z rodziną z Opola, która wybrała Bałtyk jako miejsce wypoczynku na ferie, bo zawsze chcieli odwiedzić morze po sezonie – mówi Grzegorz Dobosz, właściciel hotelu Hamilton w Świnoujściu. – Pogoda jest czynnikiem decydującym. Jak jest słonecznie to nawet zimą mamy weekendowych gości, którzy decyzje pobycie nad morzem podejmują z dnia na dzień – dodaje Dobosz.
Styczeń i luty to czas, gdy wynajem apartamentów i mieszkań wolnostojących jest niższy niż w innych miesiącach w roku. To przekłada się także na dużo niższe ceny i zdecydowanie wyższą dostępność.
– Największym zainteresowaniem cieszy się oczywiście Świnoujście i Kołobrzeg, a turyści korzystający z apartamentów na wynajem zimą decydują się zwykle na jedno lub dwudniowe pobyty – mówi ekspert rynku nieruchomości Mirosław Król. – Zima to czas, gdy poza pięknem morza szukamy nad Bałtykiem także innych atrakcji, stąd apartamenty są mniej atrakcyjną alternatywą dla hoteli i pensjonatów niż np. w sezonie wiosennym czy letnim. Wspłczynnik wynajmów jest jednak wyższy niż w roku 2024. Co ciekawe, pojawiają się zapytania od inwestorów, szczególnie z Niemiec, zainteresowanych zakupem poszczególnych lokalizacji w największych kurortach. To zwiastuje ożywienie rynku nadmorskich nieruchomości – mówi Mirosław Król.